Wracam…
29 11 2008Nawał przeróżnych wydarzeń nie pozwala na systematyczne ich opisywanie. Zatem, korzystając z osiągnięć techniki i Waszej wyrozumiałości, proponuję krótkie opisy, komentarze, cytaty, ale oparte o zdjęcia, a może też jakieś małe relacje video. Foty, tak jak i TV, opisują dziś świat najpełniej. Żyjemy przecież w cywilizacji obrazkowej:) Mi to szczególnie nie przeszkadza, choć rozumiem i szanuję opinię poczciwych dinozaurów, twierdzących, że przez to ludzie są dziś, paradoksalnie bardziej, zamknięci w sobie, prymitywni, gruboskórni, mniej wrażliwi.
Wracam do pamiętnego koncertu międzymiastówki rockowej awangardy - zespołu 52um. Koncert, mimo że nagłośniony w prasie i Polskim Radiu (tu uznanie do Jarka Guły), nie przyciągnął tłumów. Do CDQ dotarło ponad 120 osób. Ale było to wrażenie niesamowite, ponieważ znaczną część publiki stanowili muzycy, artyści i bohaterowie muzycznego podziemia, nawet jeszcze tego PRL-owskiego. Niektórzy dawno nie widziani na koncertach. Byli muzycy Kryzysu, Hajdasz z Homo Twista, szef kultowego klubu Kotły (nie pamiętam obecnej nazwy tego przybytku), Robal z Dezertera, Kelner - wokalista Deutera, Izraela, projektu Max&Kelner, Skaj - organizator wielu festiwali i koncertów, Krzysiek “Hej Joe” Nieporęcki, ekipa Nigdy Więcej i inni. Taka bohema o walczącej konduicie i wolnościowym autoramencie. Miło było zamienić z niektórymi parę słów, trochę powspominać, pogadać o planach i nowych pomysłach. Sam koncert tez był znakomity, zero pozy, sztuczności, czysta, żywa energia, transowe tematy, fenomenalne ściany gitar, zjawiskowa wokalistka oraz przede wszystkim - pasja muzykowania. Podziwiam tych ludzi, jak Robert Brylewski, ponad 30 lat na scenie, a dalej gra w małych klubach, dla małej publiki i dalej robi to z zaangażowaniem, bez gwiazdorskich wymagań, całym sercem. Grali ponad 2,5 godz. Do tego wcześniej próba i jam, w sumie jakieś 6 godz. Pokażcie mi “młode wilki” z taką kondycją!
Maciej Szajkowski Polskie Radio Blog
