52UM - nieformalna grupa artystów

niektórzy już nas słuchają, niektórzy
nam ufają, niektórzy już się zbierają
outside of this society

płyta 52UM

Konrad Januszek

kompozytor, autor tekstów, w latach 80-tych leader alternatywnej formacji CRi du Chat, wokalista, perkusista i gitarzysta grup Ściek i Wyzysk. Ojciec Piotra i Grzesia oraz grupy 52UM

czytaj więcej >

Robert Brylewski

kompozytor, autor tekstów, gitarzysta, wokalista, założyciel tak istotnych dla polskiej kultury formacji rockowych jak KRYZYS, BRYGADA KRYZYS, IZRAEL, ARMIA, FALAREK. Ojciec Sary i Ewy oraz polskiego punk rocka :-)

czytaj więcej >

Paweł Bogocz

kompozytor, autor tekstów, w latach 80-tych leader alternatywnej formacji KASAYA, gitarzysta i wokalista zespołów GEHENNA, I love, Atomkraft Nein Danke. Ojciec Michaliny i Marcelka oraz albumu grupy 52UM

czytaj więcej >

Ucieczka z Babilonu

08 10 2008

To soudtrack do wędrówki przez wielki nadpsuty, multikulturowy moloch, rozświetlony światłem neonów, w którym skrajne bogactwo miesza się ze skrajną biedą.

„Kultowy” to chyba najczęściej używane słowo w odniesieniu do poszczególnych pozycji z dyskografii Roberta Brylewskiego. Trudno znaleźć na naszej scenie artystę z równie imponującym, pozbawionym właściwie słabszych momentów dorobkiem. Nowa płyta nowego projektu wynikła z kolaboracji między przyjaciółmi Konradem Januszkiem i Pawłem Bogoczem wspomaganych rzeszą młodych muzyków nie zmienia tego stanu rzeczy dając prawo do radosnej konstatacji, iż Brylu jest ciągle w formie.

Muzycznie albumowi temu najbliżej do legendarnego Falarka. Podobny poziom mroku, zbrudzenia i ciężaru gitar, podobny poziom transowości. Szumowcy mieszają noise, punk rock, dub (all signed bv original sound of Mr Goldrocker) niczym na starych dobrych płytach Brygady Kryzys, którą wywołuję tutaj nie bez przyczyny. Doszukać się, bowiem można powiązania ze słynnym Czarnym albumem, który był w pewnym sensie muzycznym odbiciem wielkomiejskiej szarości i siermiężności lat 80-tych, radioaktywnej aglomeracji oplątanej mackami wszechobecnej Centrali.

Płytę Szumu można odczytać jako podróż przez to samo miasto tyle, że trzydzieści lat później. To soudtrack do wędrówki przez wielki nadpsuty, multikulturowy moloch, rozświetlony światłem neonów, w którym skrajne bogactwo miesza się ze skrajną biedą. (na marginesie gdyby między te dwa albumy wrzucić Tehno Terror Maxa i Kelnera obrazujący Warszawę z początku lat 90-tych to robi nam się ładny miejski tryptyk). Dominuje uczucie wyobcowania i samotności wśród tłumu, w którym tylko „czasem spotkam wzrokiem wzrok dusza mówi, że to ktoś, że zaczniemy coś naprawdę” („Toniemy”). Rzeczywistość wokół jest duszna i nieprzyjazna. Tutaj „wszyscy maja harry uping every day” („Niemamczasu”), ulicami mkną „karawany niemych aut zmierzające w niemy świat” („Toniemy”), cywilizacja zalewa i „przysłania nagą pierś technokratycznym oszustwem” prowadząc do „wyjałowienia i duchowej śmierci” („Głód”). Opresja budzi wewnętrzny sprzeciw i głos, który mówi: „uciekaj ze mną opuść Babilon” („Powtarzam”). Rodzi się bunt, który w piosence „Outside” owocuje pięknym romantycznym manifestem niezależnej postawy i intuicyjnego poznania. „Nic nam nie daje filozofia nic nam nie daje nauka nic nam nie daje ekonomia” – śpiewa Brylu, który niczym współczesny Mickiewicz, woli wsłuchiwać się w głos swojego serca i duszy, niż zaufać „szkiełku i oku”. I jest to jedno z głównych przesłań tej płyty, mówiącej o tym by zamknąć się na chwilę na zewnętrzny nadmiar bodźców i informacji i wsłuchać się w samego siebie.

Okazję ku temu dają utwory z drugiej części albumu, w której dziki, nerwowy puls miasta podkreślany break beatowymi rytmami i orientalnymi ozdobnikami uspokaja się nieco ustępując miejsca, dubowej nostalgii i hasłom w rodzaju „Prawdziwe getto jest w nas” („Getto”). Powstaje pytanie jak wielu osobom uda się dotrzeć do tej duchowej pożywki, gdyż ładnie wydany album (tekturowa książeczka zawierająca także dwa bonusowe krążki z remixami i klipami Pawła Bogocza do każdego z utworów) póki, co dostępny jest jedynie przez stronę zespołu i na koncertach, o których na razie cicho. Nie ferując przedwczesnych wyroków, co do powodzenia komercyjnego tej niezależnej inicjatywy z czystym sumieniem mogę napisać, iż cel artystyczny został osiągnięty i płyta Szumu to pozycja obowiązkowa dla każdego fana twórczości Roberta Brylewskiego.

Lampa

pokrewne wpisy