Przekrój
02 02 2009Wiem, to spóźniona recenzja, ale kolektyw – to w tym przypadku nazwa bardziej adekwatna niż zespół – 52UM nie ułatwił mi zadania. Niełatwo bowiem przedrzeć się przez to trzyczęściowe wydawnictwo. Śmiem jednak twierdzić, że to najlepsza rzecz, w jakiej maczał palce Brylewski od czasów Falarek Band.Głównie dlatego, że wreszcie odważył się zebrać swoje rozległe fascynacje – elektronikę, dub i reggae, punkowy czad i postpunkowe gitarowe rzężenie – w jednym miejscu. Choć powstał repertuar tak zróżnicowany, że aż chaotyczny, te 15 kompozycji spaja rzadko obecna w polskiej muzyce energia (jedną nawet rozsadziła – „Żart Nensi”, nawet jeśli jest żartem, nokautuje!). To pierwszy kompakt, danie główne. Na drugim znalazły się mniej lub bardziej udane remiksy taneczne, również autorstwa Tomka Lipińskiego, a więc partnera Roberta z Brygady Kryzys. Za to prawdziwą ucztą dla zmysłów jest dysk trzeci, czyli płyta DVD zawierająca klipy do wszystkich kompozycji z płyty. Ich autorem jest Paweł Bogocz, jeden z ojców założycieli 52UM, nagradzany autor teledysków. Okazuje się, że za parę groszy i z pomocą przyjaciół (na ekranie pojawiają się między innymi Jacek Poniedziałek, Krzysztof Siwczyk i Tymon Tymański) można zrobić coś ciekawego. Ale taneczne remiksy i multimedialna uczta to niejedyny znak czasów. Kiedy ponad ćwierć wieku temu Robert Brylewski stał pod murami Babilonu na płycie Brygady Kryzys, starożytne miasto miało metaforyczny wymiar. To ironia historii, że dzisiaj przyszło mu zmierzyć się z Babilonem realnym. „Uciekaj ze mną, uciekaj stąd, opuść Babilon” – śpiewa. I ma na myśli naszą bazę wojskową w Iraku.
Jarek Szubrycht
“Przekrój” 31/2008
